Komiksy - Kolorowanki, malowanki i wycinanki - Książki ☝ Darmowa dostawa z Allegro Smart - Najwięcej ofert w jednym miejscu ⭐ 100% bezpieczeństwa każdej transakcji.
Aaron Jason , del Mundo Mike , Ward Christian. 36,33 zł. 49,99 zł. Cena regularna: 49,99 zł (-27%) Najniższa cena z 30 dni: 30,02 zł (+21%) Do koszyka. 1 2. Odkryj różnorodność komiksów, które łączą sztukę ilustracji z fascynującymi opowieściami.
Ilustracje dla dzieci - historia - Polska - 20-21 w. Ilustracje dla dzieci - historia - Polska - 21 w. Ilustracje dla dzieci - historia - Polska - od 1989 r. Ilustracje dla dzieci psychologia Ilustracje dla dzieci tematyka Komiks Komiksy Komiksy - historia Komiksy - historia - Japonia Komiksy - historia - Polska - 1944-1989 r. Komiksy
Lista bestsellerów w kategorii „ Komiksy dla dzieci “ zawiera takie pozycje jak: Malutki Lisek i Wielki Dzik. Tom 2. Najdalej; Magiczna 7. Tom 1. Nigdy sami; Magiczna 7. Tom 3. Bestia powraca! Mój pierwszy komiks 5+. Tom 5. Pan Borsuk i pani Lisica 5. Karnawał; Zaginione wesołe miasteczko. Opowieść o Dicku Graysonie; Yakari. Tom 2
DIABEŁKI. Zwariowane rodzeństwo (prawie) nie z tej ziemi! Bestsellerowy komiks humorystyczny dla dzieci. Nina i jej brat Tomek to rozrabiaki, prawdziwe „diabełki” – jak mówi do nich mama. Niektóre wygłupy i dziwne pomysły wprowadzają w życie razem, jednak najczęściej to sobie nawzajem robią na złość! Śmiech gwarantowany od
Pierwszy tom serii otrzymał w 2007 roku nagrodę w kategorii komiksy dla dzieci od 9 do 12 lat, ale moje dzieciaki twierdzą, że komiks jest ciut straszny (co nie przeszkadzało im przeczytać obu tomów :P), więc tu albo dla dzieci, których niewiele rusza albo być może jednak dla nieco starszych się nada. Dostępne TU. Emma i Wioletta
Komiksy to świetny sposób na zachęcenie swoich dzieci do czytania. Połączenie tekstu literackiego z pięknymi grafikami powoduje, że pociechy z uwielbieniem i ciekawością wertują kolejne strony. Ta forma rozrywki pozwala rozwinąć im wyobraźnię, a przy tym sprawia dużo frajdy. Obrazkowe historyjki są też wartościowe dla
Jak narysować: Wonder Woman krok po kroku - łatwy poradnik dla dzieci, początkujących. Instrukcje, wskazówki, nauka rysowania - kurs online. Rysowanie po śladzie dla przedszkolaków i dorosłych.
aktualności książki papierowe wiek 12+ wiek 15+ wiek 6+ wiek 9+ 6 maja 2021. Najlepsze komiksy dla dzieci i młodzieży I kwartał 2021 to przegląd premier w wydawnictwach komiksowych, których nie można przegapić. Wybraliśmy cztery tytuły, które na nas zrobiły największe wrażenie.
Choć żyjemy w XXI wieku, niektórzy nadal wierzą, że komiksy są tylko dla dzieci. Biorąc pod uwagę to, jak krwawe i brutalne potrafią przedstawiać historie, nie jest to rozrywka wyłącznie dla najmłodszych. Jednak z drugiej strony trudno odmówić wielu walorów edukacyjnych i rozwojowych. Komiksy dla dzieci angażują młodego czytelnika, przyciągają kolorami, pstrokatością
YBXgi. Kto z nas nie czytał komiksów w dzieciństwie? Chyba każdy, kto dorastał w latach 80. i 90., uwielbiał te popularne obrazkowe historyjki. Superbohaterowie, "Kajko i Kokosz", "Tytus Romek i A`tomek" czy "Asteriks". W tamtych czasach dzieciaki szalały na ich punkcie. Potem ranga komiksu się zmieniła. Publikacje obrazkowe straciły na popularności i choć wielu dziś uważa komiksy za "gorsze", to jednak dobrych, a nawet wybitnych publikacji dla najmłodszych jest o wiele więcej, niż mogłoby się wydawać. Dlaczego zatem warto dzieciom czytać, kupować lub wypożyczać komiksy? Powodów jest wiele, podajemy kilka tych na początek powiedzieć, że komiks w Polsce nie miał nigdy łatwego życia, traktowany był często po macoszemu i jako gorszy typ publikacji, a jego wartość artystyczna i literacka deprecjonowane. Wynika to między innymi z braku tradycji i kultury komiksu w naszym kraju, podczas gdy np. we Francji, Belgii czy w Japonii komiks jest traktowany jako pełnoprawny gatunek literacki. - Stereotypowe przeciwstawienie "kultury druku" "kulturze obrazka" sprawia, że w Polsce komiks (nawet ten uhonorowany Nagrodą Pulitzera) jest wciąż mniej wart niż romans wydany w serii "Harlequin" czy podłej jakości horror. Te ostatnie są na ogół skrupulatnie odnotowywane na listach wydawniczych nowości, historyjki obrazkowe natomiast nie - pisał gdański znawca komiksu, Jerzy Szyłak, w swej książce "Komiks: świat przerysowany".Pierwsze historie obrazkowe ukazywały się w prasie, w tym w magazynach i gazetach dla dzieci. Tu publikowali najwybitniejsi twórcy, tj. Bohdan Butenko (twórca Gapiszona, Gucia i Cezara), Janusz Christa czy Henryk Jerzy Chmielewski. Po czasie boomu w latach 80. i 90., gdy albumy tworzone były głównie dla młodszego odbiorcy, nadeszła era komiksów dla dorosłych. To był dobry czas dla komiksu, bowiem udało się odczarować mit, że jest to twórczość przeznaczona wyłącznie dla dzieci. Tymczasem, jak wiadomo, komiks znajdzie odbiorcę zarówno wśród dojrzałych, jak i młodych czytelników. Przeczytaj także: Powstanie serial animowany o Kajku i Kokoszu- Komiks jest dla nas tak samo wartościowym produktem kultury jak powieść, sztuka teatralna albo album muzyczny. Oczywiście każdy taki produkt może być lepszej lub gorszej jakości. Każdy z nich ma już za sobą walkę o swoją pozycję w społeczeństwie, komiks natomiast w pewnych kręgach nadal jest uznawany za dzieło drugiej kategorii, przeznaczone dla czytelników (oglądaczy?) mniej wyrobionych, którzy mają mniejsze potrzeby, wolą prostszą fabułę z większą ilością akcji. Skąd się wzięło takie podejście? Można by oczywiście odpowiedzieć, że wszystkiemu winna komunistyczna propaganda, ale to tylko część prawdy. Obraz świata budujemy na podstawie tego, co nas otacza. Jeśli w tym świecie brak dobrego komiksu, nikt w naszym otoczeniu po niego nie sięga, to będziemy opowiadać, że komiks jest nic nie wart, dopóki ktoś nie otworzy nam oczu, nie pozwoli spojrzeć na zjawisko od innej strony - przekonuje Arkadiusz Deli, starszy bibliotekarz Biblioteki Manhattan w lata przyniosły zmianę i można powiedzieć, że nadeszła wreszcie era równowagi, a polski komiks dla dzieci, podobnie jak polska ilustracja, przeżywają swoją drugą młodość. Ponadto wydawnictwa publikują również mnóstwo ciekawych pozycji z rynku zagranicznego, dzięki czemu naprawdę jest w czym wybierać. - Konserwatywni czytelnicy często uważają komiks za mniej wartościową formę literatury. Bardzo często jest on (mylnie!) kojarzony tylko z opowieściami o superbohaterach, kreskówkami Disneya czy z krótką formą gazetową. A przecież komiks ma wspaniałą historię w Polsce (Tytusy, Kajko i Kokosz, Funky Koval) czy współczesne serie, takie jak: "Jeż Jerzy", "Wilq", "Osiedle Swoboda". A tzw. graphic novels są niezwykle cenione w świecie literackim (np. Nagrody Pulitzera dla komiksu "Maus"). Jest wielu świetnych wydawców w Polsce, zarówno dla dorosłych (np. Kultura Gniewu, Timoff), jak i dla dzieci (np. Egmont) - mówi Piotr Szwocha z gdańskiego wydawnictwa w biblioteceKomiksy mają niestety jeden poważny minus - są z reguły sporą inwestycją. Wypożyczenie za to nic nie kosztuje. Zanim więc rzucimy się na głęboką wodę komiksowych zakupów, warto zajrzeć do bibliotek i mediatek, gdzie można bezpłatnie zaznajomić się z tą formą twórczości i znaleźć coś dla siebie - zarówno pod kątem tematyki albumów, jak i kreski, jaką posługuje się dany rysownik, nie zawsze bowiem konkretny styl przypadnie nam do gustu. - Oferta jest naprawdę przebogata. Miesięcznie wypuszcza się na rynek ponad 70 tytułów komiksu i mangi (japońskiego komiksu) i jest to ilość trudna do ogarnięcia. W porównaniu z ilościami wydawanymi w PRL-u są to ilości zatrważające, ale już samo to świadczy o tym, że coraz więcej ludzi czyta komiksy i uważa, że to świetna forma spędzania wolnego czasu. Ci, którzy wyrośli na komiksie kupowanym (a raczej zdobywanym spod lady) w PRL-u, dziś pokazują swoim dzieciom, jakie ciekawe tytuły mogłyby przeczytać, myszkują po księgarniach i oczywiście przychodzą do bibliotek, żeby sprawdzić, co nowego i ciekawego można przeczytać. Ważne tylko, by biblioteki dbały o swoje zbiory komiksowe, by kupowały coraz więcej nowości, tak jak robi to, nie szczędząc sił i środków, Biblioteka Manhattan, której zbiory są według naszych szacunków największymi zbiorami tego rodzaju w Polsce - mówi Arkadiusz Deli, starszy bibliotekarz Biblioteki Manhattan w dla małego i dla... dużego Pierwszy argument, dla którego warto ten rodzaj sztuki pokazywać dziecku, jest prozaiczny - z dobrym komiksem bywa jak z książką i filmem - większość albumów może być interesująca nie tylko dla dzieci, ale i dla czytelnika dorosłego. Sami znajdziemy wiele frajdy w lekturze. Przy niektórych tytułach dobrze bawić mogą się także rodzice - wiele albumów stoi na wysokim poziomie artystycznym, jednocześnie tryskając humorem. Tradycja komiksu "nie tylko dla dzieci" sięga słynnego "Asteriksa" Rene Goscinny`ego i Alberta Uderzo, których prace zrozumiałe są zarówno dla młodszych na podstawowym (obrazkowym) poziomie, natomiast aluzje oraz cytaty z kultury i historii są czytelne dla bardziej wyrobionego czytelnika dorosłego. Podobnie sprawa się ma z legendarnymi "Fistaszkami" Charlesa Schulza, gdzie dziecięcy bohaterowie zmagają się z "dorosłymi" problemami. Podobnie ponadczasowe i wciąż popularne są komiksy z przygodami Kajka i Komiksy mojego dziadka - Janusza Christy - są ponadczasowe, barwne, można je czytać wspólnie z dziećmi, każdy znajdzie w kadrach i dialogach coś dla siebie. Co istotne w obecnych czasach, nie ma w nich krwi i brutalnej przemocy. Nie odbiegają poziomem od światowych kultowych komiksów, a są naszym dziedzictwem narodowym - mówi Paulina Christa, prezes Fundacji Kreska im. Janusza momentem dla współczesnej popularności Kajka i Kokosza było wprowadzenie w 2017 r. komiksu "Szkoła latania" do kanonu lektur obowiązkowych w szkole podstawowej. W planach Fundacji są kolejne kroki: serial animowany, multimedialna galeria czy seria gadżetów z bohaterami. Sława komiksów Christy więc nie tylko nie przemija, ale i wciąż Świadczą o tym chociażby wyniki sprzedaży egzemplarzowej Kajka i Kokosza. Podpisaliśmy umowę na produkcję 52-odcinkowego serialu animowanego z warszawskim producentem, powstały napoje Kajko i Kokosz, gra sieciowa z Łamignatem, serie gadżetów kolekcjonerskich, kalendarze. Liczymy, że w najbliższym czasie powstanie również kolekcja odzieży i program lojalnościowy w jednej z sieci hoteli w Polsce. Prowadzimy rozmowy z Miastem Gdańsk na temat powstania Multimedialnej Galerii Janusza Christy z funkcjami edukacyjnymi, czy z Pruszczem Gdańskim o stałej obecności bohaterów z komiksów Janusza w mieście i Faktorii. Napływają do nas też propozycje z innych miast, ale... zależy mi na tym, by spuścizna po dziadku została w Trójmieście i województwie pomorskim, gdzie żył i tworzył praktycznie całe życie - twierdzi Paulina Christa. Dziś takimi komiksami, łączącymi pokolenia, są również np. seria "Marzi" Marzeny Sowy i Sylvaina Savoia, w której starsi odnajdą nostalgiczne wspomnienia własnego dzieciństwa, a młodsi poznają trochę historii w atrakcyjnej wizualnie formie. Podobną podróż do przeszłości serwuje "88/89" Michała Rzecznika i Przemka Surmy - komiks przeznaczony dla dzieci w wieku 10-12 lat, który zainteresuje także dorosłych i młodsze także: Komiks, który zlewa się z rzeczywistością. Wywiad z melonem - Moje dziecko samo sięgnęło po komiksy, po prostu zdjęło je sobie z domowej biblioteczki - śmieje się mama 7-latka. - Akurat była to seria "Marzi" i "Persepolis", co niekoniecznie nadaje się dla kilkulatka, ale ten pierwszy komiks stał się dla nas lekturą obowiązkową i punktem wyjścia do wielu rozmów o moim dzieciństwie, o dawnych czasach i generalnie bardzo pobudził wyobraźnię syna. Natomiast z myślą o nim kupiłam album "Hilda i Troll" i to był strzał w dziesiątkę. Komiks jest przepiękny. Ktoś kiedyś powiedział, że to połączenie stylu Tove Janson i japońskiego anime i się z tym zgadzam w stu procentach - jest magia, jest tajemnica, jest nastrój, są różne stwory z krainy wyobraźni i są też typowe problemy małej dziewczynki - bardzo polecam wszystkim, i dużym, i małym - mówi Ania. Pamiętajmy też, że wspólne czytanie - czy książek, czy komiksów - zawsze jest dobrym pomysłem na spędzanie wspólnie czasu i pogłębianie więzi. Świetną zabawą dla całej rodziny może być czytanie na głos. Odczytanie dymków z wszelkimi odgłosami i onomatopejami, wspólne wygłupy i odgrywanie scenek może sprawić wszystkim sporo nauki i polubienia czytaniaDrugi powód, dla którego warto dziecku pokazać ten typ twórczości jest taki, że komiks dziecięcy świetnie nadaje się do rozbudzenia w najmłodszych zamiłowania do czytania. Jeśli nie mamy w domu mola książkowego, to warto spróbować mu podrzucić kilka dobrych tytułów, a na pewno złapie bakcyla. Specjaliści zapewniają, że komiksy są doskonałą propozycją dla dzieci, które uczą się czytać. Komiks bowiem ułatwi naukę czytania tym maluchom, które stawiają swoje pierwsze literkowe kroki - dymki zwykle wypełnia krótki tekst, co nie zrazi młodych czytelników tak jak to mają w zwyczaju długie teksty, oraz druk wielkimi literami, który ułatwia składanie pierwszych słów. Dzieci młodsze z kolei (w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym) będą podatne na siłę komiksu, podobnie jak na literaturę obrazkową, dlatego że odbiór obrazu jest dla nich łatwiejszy niż zrozumienie Komiksy bardzo często są pierwszą samodzielną lekturą dzieci. Przede wszystkim dzięki dominującej roli ilustracji. Wychowywane w kulturze obrazkowej, często mają problem ze skupieniem się nad samym tekstem. Komiks znakomicie łączy te dwa elementy i pozwala docenić najmłodszym narrację prowadzoną słowem - twierdzi Piotr także: Miłość do superbohaterów i pasja do komiksów Rozrywka na poziomieArgument trzeci jest równie prozaiczny: komiksy z jednej strony dostarczają nam (i naszym dzieciom) rozrywki w czystej formie, a z drugiej posiadają walory tak estetyczne, jak i edukacyjne. Nie zapominajmy jednak, że komiks to nie jest sztuka łatwa - nie bez kozery o publikacjach tych mówi się "albumy", co kojarzyć się może słusznie z malarstwem - komiks leży na styku dwóch dziedzin sztuki: literatury i sztuk plastycznych, których odbiór nie zawsze jest prosty. - Tak samo jak dzieci uczą się czytania i pisania, tak samo powinny uczyć się czytania komiksów. Komiks to nie tylko dymki i kadry w równych rządkach. Trzeba pamiętać, że w komiksie obraz jest ważniejszy niż tekst i trzeba mu poświęcić w związku z tym więcej uwagi, a kadrowanie pełni rolę wyznacznika upływającego czasu. To wszystko jest ważne, ale nie uczymy się tego w wieku szkolnym, czytając "Donalda", tylko z czasem poznajemy wszystkie niuanse sztuki, sięgając po komiksy coraz dojrzalsze, coraz bardziej wysmakowane - zapewnia Arkadiusz także: Lubię być "Agnieszką od komiksów". Wywiad z paplaLAląNajlepsze komiksy dla dzieciKażdy ma swój gust, o którym się nie dyskutuje, każdy lubi słuchać innego rodzaju muzyki, ogląda inne filmy, czytamy różne książki, jednak dobry komiks - posiadający nietuzinkową narrację literacką, podejmujący interesującą tematykę i przede wszystkim narysowany tak, że robi wrażenie lub nawet zapiera dech w piersiach - łączy pasjonatów. Zmiany w postrzeganiu komiksu jako dzieła sztuki godnego najwyższych laurów przypieczętował komiks Karola Kalinowskiego "Kościsko", który został wybrany najlepszą książką dla dzieci na Festiwalu Literatury dla Dzieci w 2017 r. Ta, przyznawana od 2014 roku, Nagroda Ferdynanda Wspaniałego po raz pierwszy wówczas przypadła komiksowi. Obecnie najlepsze komiksy młodych polskich autorów wyróżnionych w prestiżowym Konkursie im. Janusza Christy na komiks dla dzieci, organizowanym od 2013 r., wydaje wydawnictwo Egmont. Godne polecenia tytuły z tej serii to np: "Niezła draka, Drapak!", "Malutki Lisek i Wielki Dzik" czy "Lil i Put". Egmont ponadto oferuje ciekawą i różnorodną stylistycznie linię komiksów - "Komiksy są super!" (np. "Ptyś i Bill", "Ernest i Rebeka"). Przeczytaj także: Rusza konkurs komiksowy im. Janusza ChristyDobre, wyjątkowe i bardzo ciekawe komiksy znajdziemy także w serii "Krótkie Gatki" - linii wydawniczej poświęconej publikacjom dla młodych czytelników wydawnictwa komiksowego Kultura Gniewu (albumy Kalinowskiego: "Łauma" i "Kościsko", komiksy Tomasza Samojlika: "Ryjówka przeznaczenia", "Powrót rzęsorka", "Norka zagłady", "Bartnik Ignat i skarb puszczy", "Ostatni żubr", Macieja Jasińskiego i Piotra Nowackiego "Detektyw Miś Zbyś na tropie" czy humorystyczna seria fantasy Rafała Skarżyckiego i Tomasza Leśniaka pt. "Tymek i Mistrz"). Podobnie wartościowe albumy znajdziemy w serii "Centralka" wydawnictwa Centrala, która opublikowała komiks Marzeny Sowy i Bereniki Kołomyckiej "Tej nocy dzika paprotka", a przede wszystkim niesamowite przygody Hildy, autorstwa Luke'a Pearsona: "Hilda i Troll", "Hilda i Nocny Olbrzym" czy "Hilda i Ptasia Parada" (sugerowany wiek odbiorcy: 9+). Z kolei kartonowe komiksy dla najmłodszych dzieci publikuje wydawnictwo Tadam, np. seria "Trochę hałasu z głębi lasu": "Pan Elegant Lis", "Pani Detektyw Sowa", "Pan Łasuch Miś" , "Pan Kawalarz Wilk". To proste, krótkie i ciekawe historyjki dla maluchów od 1. roku życia autorstwa Adama Święckiego. Bardziej do oglądania, nie tylko do czytania, choć wierszowane teksty dodają tym publikacjom także: Janusz, ojciec Kajtka i Koko Również nasze lokalne wydawnictwo - gdańska Adamada wydaje francuską serię komiksową o osiołku Ariolu i jego paczce. Komiksy te adresowane są dla dzieci w wieku Jest to w ofercie naszego wydawnictwa seria, która ma największą rzeszę zagorzałych fanów (zarówno wśród dzieci, jak i dorosłych). Komiksy o Ariolu to krótkie, zabawne opowiadania, które można czytać w dowolnej kolejności. To, co najbardziej zachwyca, to sytuacyjny humor, oparty na dialogach (znakomite tłumaczenie Tomasza Swobody, profesora Uniwersytetu Gdańskiego). Każdy uczeń szkoły podstawowej bez problemu odnajdzie w Ariolu siebie (niesfornego ucznia, kumpla, fana komiksów czy sprawiającego problemy, ale też dającego dużo radości dziecka i wnuka). W przypadku wyboru książek dla dzieci nie bierzemy pod uwagę, czy książka jest komiksem, czy nie - musi nas zachwycić. "Ariol" jest jedynym "klasycznym" komiksem w naszej ofercie, ale formę komiksu mają również ilustracje do przewodnika po Gdańsku dla dzieci "7xGdańsk. Przewodnik dla młodych odkrywców". Wydaliśmy również dwie serie, które czerpią mocno z estetyki komiksowej - "Zamczysko strachulców" i "Zwariowana czwórka na tropie". Jesienią zaś wydajemy książkę pt. "Niezbyt tęga księga", której autorem jest uznany twórca scenariuszy komiksowych - Grzegorz Janusz - zapowiada Piotr robi się coraz bogatszy i jest w czym wybierać. Pamiętajmy, by szukając komiksów dla naszych pociech, były one przede wszystkim dostosowane do wieku dziecka. Unikajmy również tych, które epatują przemocą. Bogactwo stylów, piękno formy, nietuzinkowe rozwiązania narracyjne, często podejmowane trudne tematy, wyjątkowy świat przedstawiony, uniwersalizm, a także duża doza oryginalnego humoru - wszystko to sprawia, że po komiks warto sięgnąć i pokazać go dziecku już od najmłodszych lat.
Ostatnio na łamach recenzji trzeciego tomu Bradla rozwodziłem się nad tym, jak zostałem skrzywdzony w szkole i jak skutecznie obrzydzono mi historię (kraju, ale i nie tylko). Mimo że cykl sygnowany przez Muzeum Powstania Warszawskiego to nie jest stricte komiks historyczny, jednak nawiązuje do faktów i z nimi koresponduje. Co najważniejsze, Bradl jest ciekawy. Skoro o dawnych wydarzeniach można opowiadać w sposób interesujący, dzisiaj chciałbym zajrzeć do niszy wydawniczej, jaką są komiksy opisujące prawdziwe wydarzenia. Wiadomo, chcieć to móc, ale trzeba jeszcze wiedzieć jak! Do nierównej walki obok siebie położyłem dwa albumy w formacie A4, sygnowane przez dwa osobne duety. Jednym blisko ideałowi, drudzy ledwo odbili się od poziomu murawy. Jak robić komiks historyczny, a jak nie – odpowiem na przykładzie Monte Cassino (tom pierwszy z trzech – bo ten akurat mam) i Jeden do Jednego. Temat lekcji – komiks historyczny Od razu zaznaczę, że nie będzie punktacji, nie będzie wyniku rozgrywki, bo mecz zakończyłby się miażdżącą przewagą jednego, mimo tytułu drugiego, który sugeruje remis. Przejdę jednak krok po kroczku, spoglądając na różne aspekty tworzenia historii obrazkowych. Oczywiste jest, że aby dokądś pójść, trzeba najsampierw wyznaczyć sobie kierunek. Zbigniew Tomecki obrał wektor na Monte Cassino, Sebastian Sęk wskazał podwarszawskie Piaseczno. Tu można oczywiście się podśmiewać, bo z jednej strony mamy epicką, jedną z najbardziej krwawych i heroicznych bitew II Wojny Światowej, z drugiej zaś ledwie konspiracyjny mecz piłki nożnej. Nie przekreślałbym żadnego z tematów, wręcz przeciwnie. W obu widzę spory potencjał i możliwość opowiedzenia ciekawej historii. Nawet bym powiedział, że dla Monte Cassino zadanie jest ułatwione, w drugim komiksie trzeba było się dużo bardziej napracować. Pomysły jak dla mnie oba dobre, nawet bardziej kibicowałbym temu drugiemu, jako że przez lata wychowywałem się w gminie Piaseczno i chętnie bym poczytał o historii tego miejsca. Scenariusz Skoro mamy tytuł, to trzeba napisać scenariusz. Tu warto się przyłożyć, komiks jako medium znajdujące się gdzieś pomiędzy książką a filmem nie może polegać tylko na obrazie. Musi ciekawie opowiadać, przyciągać, elektryzować. Zbigniew Tomecki wspiął się na górę i nie chodzi mi tylko o wzgórze bitewne. Po pierwsze, bitwy, które opisuje, sięgają realności Szeregowca Ryana. Czuć, że doświadczamy prawdziwej wojny. Obok nas wybuchają granaty, a psychika ludzka gnie się niczym tatarak na wietrze. Po drugie, autor spina wątki militarne w zgrabną, kronikarską klamrę. Jednostka, która ma za zadanie spisać wydarzenia sięga do notatek, opisuje zdarzenia, a w międzyczasie opowiada też swoją historię. No i tu trzeci ważny i wykwintny akcent, bo scenarzyście udaje się opowiedzieć coś jeszcze, za sprawą niesamowicie zgrabnej tezy, dotyczącej opowiadania historii, której detale dopasowuje się do odbiorcy, któremu akurat się ją opowiada. Tymczasem w Jeden do jednego, no, przepraszam za brutalność, ale narracja leży niczym reprezentacja polski po meczu. Żółte prostokąty, kojarzące mi się z Marvelem lat 70. Historia, w której gdyby nie padła nazwa mojej rodzimej miejscowości, nie zainteresowałoby mnie nic. Gdzieś z tyłu jest to coś, ta iskra, będąca zapalnikiem, niestety na powierzchnię nie wypływa. Jak Cię widzą, tak Cię piszą Całkiem niedawno komiks Jeden do jednego wpadł w ogień krzyżowy krytyki, głównie za warstwę graficzną, która jednoznacznie jest paskudna. Serio, rysunki Macieja Zadrąga nijak nie mogą się podobać, to nie jest kwestia gustu, prosta kreska, karykaturalne postacie, w większości płaskie rysunki, bez kompozycji, bez perspektywy, bez planu. Przydałyby się zajęcia z geometrii wykreślnej (tak na początek). Jeszcze zrozumiałbym, gdyby nie chodziło o komiks historyczny. Tu w moim odczuciu wymagany jest styl realistyczny, a nie grazmołki (określenie zapożyczone z jednego z portali komiksowych). I tu wystarczy spojrzeć na Monte Cassino, pani Gabrielo – brawo! To jest to, o co chodzi. Przy niektórych kadrach zatrzymywałem się niczym podziwiający zabytki turysta. Spojrzenie przez muszkę – mistrzostwo! Kolor czy non kolor Twórcy Monte Cassino (przynajmniej w pierwszym tomie) postanowili zrezygnować z koloru i wydać komiks czarno-biały. No cóż, dobrze to się komponuje z całością. Jeszcze jak się nałoży na to fakt, że wydarzenia historyczne przedstawiane są głównie na czarno-białych fotografiach (choć w czasach II Wojny Światowej fotografia kolorowa już raczkowała) to uzyskuje się spójną całość. Jedno spojrzenie na Jeden do jednego wystarczy, aby zrozumieć, że z kolorami można przedobrzyć. Choć przyznam, sposób, w jaki narysowane jest Monte Cassino, aż prosi się o pokolorowanie. Tylko nie jaskrawe, ale brudne, szare, z przebijającą czerwienią. I wszystkie inne Szkoda mi Jeden do jednego, widać chęć do tworzenia, pasja zagrzebana jest jednak pod festiwalem małych potknięć. Bo oprócz poważnych błędów mnóstwo jest też małych, jak chociażby rozmieszczenie dymków. Monte Cassino może też nie jest komiksem idealnym, ale do ideału brakuje mu naprawdę niewiele. Przede mną jeszcze dwa tomy tej spółki, mam nadzieję, że uda mi się do nich dotrzeć. Zwłaszcza że trzeci tom jest kolorowy. Aha, bym zapomniał. Dystrybucja! Daleko aby którykolwiek komiks historyczny, znalazł się w materiałach obowiązkowych do nauczania w szkole. Mimo wszystko komiks pokazuje się w szkole i to mnie bardzo cieszy. Widać na przykładzie Jeden do jednego, że warto mieć za plecami wpływowego patrona. Komiksy mogą być mądre i niech takie będą! Mądrze też niech postępują twórcy. Sylwester Podobne posty
Wyobraź sobie, że jesteś w nowej pracy od kilku dni, poznajesz nowe obowiązki i innych współpracowników. Czujesz się jeszcze niepewnie. Masz obsługiwać bazy klientów. Okazuje się, że poza wprowadzaniem danych niezbędna będzie znajomość programu, aby sprawnie segregować informacje pod różnymi kątami. Dostajesz instrukcję programu i mozolnie przedzierasz się przez nią próbując zrozumieć i spełnić oczekiwania pracodawcy. Po kilku dniach szef przychodzi sprawdzić, jak ci idzie. Przy wszystkich pracownikach prosi o zaprezentowanie funkcji programu. Z trudem próbujesz odnaleźć właściwe do tego narzędzia. Szef próbując pomóc zadaje pytanie, na które nie znasz odpowiedzi. Nagle słyszysz stłumione śmiechy i komentarz: „Jak można nie wiedzieć tak prostej rzeczy?”.Czy nie przypomina to pierwszych tygodni nauki w szkole i konieczności odczytywania przy całej klasie tekstu z elementarza? Są uczniowie, którym idzie to sprawnie, ale są też tacy, dla których to prawdziwa katorga. Czy czytanie skojarzy im się z przyjemnością, czy raczej z przegraną i poniżeniem? Czy będą chcieli kiedykolwiek samodzielnie sięgnąć po książki?Koleżanka opowiedziała mi o swoim synku, który czytał z wielkim oporem. W domu rozgrywały się dantejskie sceny, żeby zmusić go do ćwiczenia. W szkole ciągłe porażki, bo wprawdzie ocen w pierwszej klasie nie ma, ale są słoneczka i chmurki, więc nietrudno się domyślić, które z tych piktogramów otrzymywał chłopiec. Jak się czuł, kiedy on dukał, a koledzy chichotali za okazji nasuwa się pytanie, czego w ten sposób naprawdę uczy się dziecko. Czytania czy wokalizacji? Czytanie zakłada odkodowanie tekstu, czyli zrozumienie go. Rozmowa z inną matką, której syn miał trudności z czytaniem na głos, skończyła się stwierdzeniem: „Poradził sobie, ma dobrą pamięć, więc łatwo uczy się tekstu, a potem recytuje udając, że czyta”.A teraz pójdźmy kilka kroków dalej. Program jest realizowany zgodnie z planem, dzieci umieją już czytać. Pani zadaje lekturę. Niech to będzie cudowna dla większości z nas książka „Dzieci z Bullerbyn” Astrid Lindgren. Dziecko powinno przeczytać ją samodzielnie. Czy wszystkie dzieci są już na to gotowe? Czy wszystkie będą zainteresowane? Czy dla wszystkich to będzie radość i frajda?Można powiedzieć, że przecież to jest szkoła, nie na wszystko uczeń musi mieć ochotę. Powinien się dostosować, nauczyć dyscypliny, spełniać obowiązki i wymagania. Czy tak rzeczywiście musi być, czy nauka ma kojarzyć się z przymusem – to temat na oddzielny artykuł. Teraz zajmijmy się czytaniem dla przyjemności i tym, dlaczego jest ono tak magazynie „Forbes” z kwietnia 2015 r. w artykule Książki, a sprawa polska czytamy: „Jeśli się spojrzy na Europejską Tablicę wyników Innowacyjności, to na pierwszych miejscach są tam Szwecja, Finlandia, Dania – kraje, gdzie czyta się najwięcej […] Polska jest czwarta od końca”. W tych krajach czyta się najwięcej – bo z przyjemnością. 65% Szwedów przeczytało w ostatnim roku więcej niż 5 książek, a tylko 9% z nich nie przeczytało żadnej. W naszym kraju te wyniki wyglądają odpowiednio: 27% to zagorzali czytelnicy, 44% (według metodologii Biblioteki Narodowej 58,3%) to ci, którzy w ogóle książek nie czytali przez cały 2014 rok. Aktualne statystyki zasadniczo się nie badań przeprowadzonych przez Organisation for Economic Co-operation and Development (OECD) podczas testów Programme for International Student Assessment (PISA) na przestrzeni lat 2000-2009 pokazuje, że zainteresowanie książką i indywidualne nawyki czytelnicze, a więc większe zaangażowanie, wpływają na biegłość w czytaniu. We wszystkich krajach uczniowie, którzy lubią czytać, mają ogólnie znacznie lepsze wyniki w szkole niż ci, którzy tego nie rezultaty uzyskał Mark Taylor z Wydziału Socjologii Oxford University, analizując kwestionariusze 17 200 osób, które wypełniły je w wieku 16, a następnie 33 lat. Odkrył on, że nastolatki czytające książki mają większe szanse dostania się na wyższą uczelnię oraz na zrobienie kariery zawodowej. W przypadku kobiet ta szansa zwiększa się o 14%, w przypadku mężczyzn o 10%.Prawdopodobnie przyczyną jest to, że podczas czytania zwiększa się bystrość umysłu oraz to, że osoby bardziej zainteresowane uczeniem się i rozwojem częściej czytają, a takich właśnie pracowników szukają pracodawcy. Żeby jednak być biegłym w czytaniu niezbędne jest częste ćwiczenie. Co może spowodować, że poddamy się takiemu wysiłkowi? Tylko wewnętrzna motywacja. Czytanie musi sprawiać przyjemność i przynosić OECD podaje, że w Europie 37-45% uczniów deklaruje, że nie czytają dla przyjemności. Co więcej, w tej grupie jest znacznie więcej chłopców niż dziewcząt i różnica ta stale się powiększa. W 2009 r. OECD do definicji Reading Literacy (umiejętność czytania, kompetencje czytelnicze), zakładającej zdolność zrozumienia, praktycznego wykorzystania i refleksji nad tekstem pisanym, dodała osobiste zaangażowanie w czytanie. Zainteresowanie młodego pokolenia czytaniem stało się więc jednym z oficjalnych celów stojących przed systemami edukacyjnymi poszczególnych krajów. Jednak wiele jeszcze przed możemy sprawić, aby dzieci i młodzież chętnie sięgały po książki? Wiele zależy od najbliższych dzieciom dorosłych – rodziców, opiekunów, nauczycieli i dużo do dzieckaPrzede wszystkim warto do dzieci mówić. Żeby były w stanie zrozumieć czytany tekst, muszą mieć odpowiedni zasób słów „usłyszanych, rozumianych i używanych w mowie”. Nauczą się ich przez stały kontakt z językiem, czyli codzienne rozmowy z bliskimi osobami, słuchanie bajek i opowieści. Ale uwaga! Kontakt z językiem ma być żywy, w dosłownym tego słowa znaczeniu. Telewizja i komputery nie nauczą dziecka mówić, bo nauka to proces społeczny, oparty na interakcji i więzi, szczególnie na tym poziomie rozwoju małego ciekawą książkę, najlepiej razem z dzieckiemDruga sprawa to tekst, który ma być interesujący dla dziecka. Znamy maluchy, które dziesiątki razy powtarzają tę samą czynność, choć sprawia im dużą trudność, np. stawiają pierwsze kroki i przewracają się, znowu się podnoszą i po kolejnej próbie, dziecko ląduje na pupie. Czy się zniechęcają? Nie, bo mają wewnętrzną motywację, aby sprawnie się poruszać. To daje im determinację, aby pokonać przeszkody, a każda próba przybliża je do sukcesu. Dziecko, które jest ciekawe, co się stanie z bohaterami, będzie chciało przeczytać zmuszaj dziecka do czytania – czytaj dziecku!I jeszcze jeden warunek do spełnienia, aby pojawiła się przyjemność z czytania – brak przymusu. Przez długie lata czytanie dziecku to zadanie dorosłego. Nie kończy się ono wcale, kiedy dziecko idzie do szkoły, wręcz przeciwnie. Głośne czytanie przez dorosłego to właśnie budowanie zasobu językowego dziecka, zaznajomienie go z fascynującą treścią i rozkochanie w książkach. Czy dzieci pokochają czytanie, kiedy będą musiały same dobrnąć do końca trudnej i piekielnie nudnej czytanki?Mem Fox, australijska specjalistka od czytania dzieciom, autorka książki Reading Magic („Magia czytania”) pokazuje, że formalna nauka czytania prowadząca od liter i głoskowania do zrozumienia tekstu jest znacznie mniej efektywna niż nauka w odwrotnej kolejności, czyli od ogółu do szczegółu. Przy okazji dostajemy podpowiedź, jak pomóc dziecku w szkole. Najpierw wielokrotnie czytamy dziecku barwną, ciekawą dla niego opowieść, potem bawimy się z nim na przykład w wynajdywanie w tekście tak samo wyglądających wyrazów, a w końcu poszukujemy wspólnie konkretnych liter i wymyślamy zabawy, by nauczyć się ich przekonanie, że tradycyjny model nauki czytania stosowany w szkole jest słuszny i podparty badaniami naukowymi. Inne metody są traktowane nieufnie. Warto się jednak z nimi zapoznać – jest to np. Odimienna Metoda Nauki Czytania według koncepcji dr Ireny Majchrzak. Część nauczycieli wychowania przedszkolnego od 20 lat prowadzi w ten sposób nauczanie czytania z bardzo dobrymi dziecko ma w szkole zajęcia prowadzone w sposób klasyczny, tym bardziej warto je wspomóc. Wspomniana wyżej mama zestresowanego chłopca uciekającego od czytania ustaliła z wychowawczynią odroczenie oceniania tej umiejętności. W tym czasie dużo czytała synowi. Książki razem wypożyczali w bibliotece. Jeśli historia nie spodobała się dziecku, po prostu przerywali czytanie. Z czasem chłopiec niektóre słowa zaczął odczytywać samodzielnie. Potem czytał już całe zdania, a następnie akapity. Po miesiącu nauczycielka na osobności zachęciła chłopca, aby przeczytał jej wybrany przez siebie fragment z czytanej z mamą lektury. Postęp był bardzo wyraźny, nauczycielka pochwaliła ucznia, co zachęciło go do kolejnych prób. Teraz samodzielne czyta proste historie i komiksy. Dłuższe i bardziej skomplikowane opowieści czytają mu jeszcze jedna ważna uwaga. Mem Fox zachęca, aby czytania nie traktować śmiertelnie poważnie. Niech przyswajaniu tej umiejętności towarzyszy zabawa. Dzieci mogą czytać lalkom, misiom, pacynkom, psu, kotu lub innemu zwierzątku, młodszemu rodzeństwu. Mogą się bawić się w teatr, szkołę czy dom i czytać, naśladując co z lekturami szkolnymi? Czy dzieci rzeczywiście muszą je czytać samodzielnie od początku do końca, gdy czują opór? I czy je naprawdę czytają? Wiele z nich zagląda do streszczeń i bryków. Nie mają więc kontaktu z oryginalnym tekstem, próbują tylko poznać treść. Nauczyciele natomiast wynajdują coraz wymyślniejsze sposoby, aby sprawdzić, czy uczeń przeczytał lekturę. A potem „przerabiana” jest charakterystyka postaci, którą uczniowie ściągają z internetu. Czy o to nam właśnie chodzi? Czy uczeń w ten sposób zapoznaje się z pięknem języka, poszerza zasób słownictwa, ma okazję nauczyć się analizować tekst i używać argumentów?Czy stałoby się coś strasznego, gdyby nauczyciel przeczytał fragmenty książki na lekcji? Może część uczniów zainteresowałaby się, co stało się dalej z bohaterami? Czy rzeczywiście w czytaniu lektur nie mogą pomóc rodzice, jeśli widzą, że dziecko nie chce ich czytać? Żeby osiągnąć cel, czasem trzeba czytać dziecku przez dłuższy czas. Ja czytałam synowi lektury jeszcze wtedy, gdy miał 15 lat. Maturę zdał, na studia się dostał. A w gimnazjum był chwalony za dużą wiedzę ogólną, szeroki zasób słownictwa i bardzo dojrzałe wnioskowanie. Przede wszystkim jednak rozczytał się, wprawdzie dopiero między pierwszą a drugą klasą liceum, ale teraz sam chętnie sięga po słyszę, że takie podejście jest niemożliwe do wprowadzenia. Przecież nie zgodzą się nauczyciele. Rodzice nie będą chcieli czytać. Zachęcam jednak do współpracy. Jeśli tylko – jako rodzice czy nauczyciele – będziemy pamiętać o dobru dziecka, na pewno dojdziemy do porozumienia. Wystarczy posłuchać siebie nawzajem, docenić swoje wysiłki, zrozumieć trudności. I razem szukać rozwiązania, które dziecku przyniesie największą korzyść. Wiem z doświadczenia własnego i rodziców, którym pomagałam, że to się da zrobić! I przynosi przez czytanie Irena Koźmińska, Elżbieta Olszewska; Świat Książki, 2010„Reading is the only out-of-school activity linked to a better career”, study finds; Informacja prasowa corocznej konwerencji brytyjskiego the Brytyjskiego Towarzystwa Socjologicznego z dn. 8 kwietnia 2011 2015 Draft Reading Literacy Framework; marzec 2013 a sprawa polska, „Forbes”; kwiecień 2015 Metoda Nauki Czytania wg koncepcji dr Ireny Majchrzak; „Wprowadzanie dzieci w świat pisma”Autorka: Małgorzata Chojecka, Koordynatorka Internetowego Uniwersytetu Mądrego Wychowania Fundacji ABCXXI – Cała Polska czyta dzieciom